Szukanie mieszkania jest jak szukanie miłości – powalentynkowe przemyślenia agenta nieruchomości
Szukanie mieszkania jest jak szukanie miłości – powalentynkowe przemyślenia agenta nieruchomości
Walentynki za nami, ale pewne refleksje zostają na dłużej. Po latach pracy w branży nieruchomości doszliśmy do wniosku, że szukanie idealnego mieszkania i szukanie idealnego partnera to procesy zaskakująco do siebie podobne. Pozwólcie, że się tym z Wami podzielimy.
Miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje
Znacie to uczucie, gdy wchodzicie do mieszkania i już po pierwszych 30 sekundach wiecie, że to jest TO? Światło wpadające przez okna, układ pomieszczeń, widok na zieleń lub miejską panoramę – wszystko nagle klika. Nie potraficie tego logicznie wyjaśnić, ale czujecie to całym sobą. To jest dokładnie to samo uczucie, które ludzie opisują, mówiąc o miłości od pierwszego wejrzenia.
I wiecie co? Czasem warto zaufać tej intuicji. Oczywiście, zawsze trzeba sprawdzić stan techniczny, księgę wieczystą i dokumentację – ale to pierwsze wrażenie naprawdę ma znaczenie. Mieszkanie, w którym poczujecie się „u siebie” od pierwszej chwili, to mieszkanie, w którym będziecie szczęśliwi.
Zdjęcia potrafią kłamać
Przeglądacie ogłoszenia na portalach nieruchomości. Jedno mieszkanie przykuwa Waszą uwagę – przestronne, jasne, świeżo po remoncie, z pięknym widokiem. Serce zaczyna bić szybciej. Umawiacie się na oglądanie i… rzeczywistość okazuje się nieco inna. Pokoje wydają się mniejsze, widok z okna to częściowo ściana sąsiedniego bloku, a „świeży remont” to głównie nowa farba na ścianach.
Brzmi znajomo? To samo dzieje się w świecie randek online. Dlatego nasza rada jest taka sama w obu przypadkach: zawsze umawiajcie się na spotkanie na żywo. Zdjęcia to dopiero początek – prawdziwą wartość poznacie dopiero, gdy staniecie twarzą w twarz.
Lista wymagań kontra rzeczywistość
„Minimum 60 m², balkon, piwnica, miejsce parkingowe, do 10 minut od centrum, w cichej okolicy, z widokiem na zieleń, blisko parku, dobra komunikacja, do 500 tysięcy złotych.” Tworzycie listę wymagań i wyruszacie na poszukiwania. Po kilkunastu oglądaniach okazuje się, że takie mieszkanie albo nie istnieje, albo kosztuje dwa razy więcej.
I wtedy przychodzi moment refleksji. Może te 55 m² z naprawdę dobrym rozkładem jest lepsze niż 65 m² z przechodnim pokojem? Może brak balkonu da się przeżyć, skoro park jest 5 minut piechotą? Może ta spokojna okolica na obrzeżach to właściwie zaleta, a nie wada?
W miłości jest podobnie. Mamy wyobrażenie idealnego partnera, a potem spotykamy kogoś, kto w nic nie pasuje do naszej listy – i okazuje się, że to właśnie ta osoba. Bo życie rzadko podąża za naszymi planami.
Kompromisy są częścią gry
Idealne mieszkanie nie istnieje. Tak jak nie istnieje idealny partner. Każda nieruchomość ma swoje zalety i wady. Mieszkanie ma wszystko, co chcieliście, ale jest na 4. piętrze bez windy. Albo ma windę, ale sąsiad gra na trąbce. Albo jest idealnie ciche, ale dojazd do pracy zajmuje 45 minut.
Kluczowe pytanie brzmi: z czym możecie żyć, a co jest dla Was absolutnym deal-breakerem? To pytanie warto sobie zadać jeszcze przed rozpoczęciem poszukiwań – zarówno mieszkania, jak i partnera życiowego.
Timing ma ogromne znaczenie
To mieszkanie, które oglądaliście miesiąc temu? To, nad którym się wahaliście, bo „może znajdziemy coś lepszego”? Właśnie je ktoś kupił. Złożył ofertę dzień po Waszym oglądaniu i nie czekał. Okazje nie czekają – ani w nieruchomościach, ani w życiu. Czasem trzeba podjąć decyzję, zanim będziemy „w 100% pewni”.
Ale jest też dobra wiadomość
W przeciwieństwie do miłości, w nieruchomościach możecie mieć profesjonalnego pośrednika. Kogoś, kto zna rynek, odsieje nieodpowiednie oferty, sprawdzi stan prawny i pomoże Wam znaleźć „tę jedyną” nieruchomość szybciej i bezpieczniej. Bez ghostingu, bez rozczarowań na pierwszej randce z mieszkaniem, bez straty czasu na oferty, które nie spełniają Waszych kryteriów.
Jeśli szukacie swojego „perfect match” na rynku nieruchomości w Krakowie – jesteśmy tu dla Was.